Archiwa kategorii: Norwegia

Przygoda czy medytacja? moja (ex) Norwegia

Praskie życie spakowałam w kartony i włożyłam do kamerlika. Pozostałe 15 kg (z zapasami kosmetyków i jedzenia) wcisnęłam do 55-litrowego plecaka, takie tetris. Byłam zbyt zagoniona i niedospana, żeby dokładnie wiedzieć, gdzie jadę. Zobaczy się na miejscu. Dokładnie rok temu czekałam na samolot do mojej Norwegii. Z tej okazji przypomniałam sobie pierwsze godziny w dolinie na końcu świata

I po intensywnych miesiącach tęsknię za spokojem, jaki miałam w sobie przez większość czasu. Trzeba uciec do lasu.

Przeczytaj więcej o Norwegii

Bieg

Czytaj dalej Przygoda czy medytacja? moja (ex) Norwegia

Reklamy

Wypchaj się książką

Mijam niebieską tablicę „Mundal”. Muszę uważać, bo jeszcze kilka zakrętów i wjadę do miasteczka tak małego, że jego centrum można przejechać i nawet nie zauważyć, że to już tu. W rozpoznaniu pomoże lokalny sklep z logo Joker (w środku miniapteka i minipoczta), otwarta kilka godzin dziennie kawiarnia, napis „informacja turystyczna” i zadziwiająco dużo używanych książek. Czytaj dalej Wypchaj się książką

Witam Was na starcie najdłuższej tyrolki w Norwegii

Dłonie na uchwyty. Nigdy nie dotykaj liny – to niebezpieczne. Wisisz w uprzęży, wygodnie, więc możesz rozluźnić ręce. Na końcu czeka Andre, który powie Ci, co robić i pomoże wypiąć się z liny.

Na końcu zobaczysz też zielony materac, ale w praktyce nikt nigdy go nie dotyka. Czasem ja, kiedy Andre robi sobie ze mnie żarty…Gotowa? Gotowy? God tur! Baw się dobrze. Czytaj dalej Witam Was na starcie najdłuższej tyrolki w Norwegii

Dom olbrzymów

Norweski Jotunheimen to najwyższy łańcuch górski Skandynawii. Trudno się dziwić, że pasmo nazwano „domem olbrzymów”. Najwyższy w kraju i w całej Europie Północnej jest mierzący 2469 m n.p.m.  Galdhøpiggen.

Na „planecie Jotunheim”, jak nazywa swój mikroświat znajoma Czeszka Romana, wylądowałam tylko na dwa słoneczne dni. Było za to megaintensywnie.

Tak naprawdę to dzięki Romanie znalazłam się w Norwegii. Czytaj dalej Dom olbrzymów

Pływałam dziś w chmurach

W miasteczku Hellesylt wysiadam z samochodu przemiłej pary starszych Norwegów. Zbiegam. Może rozgrzeję nogi w przemokniętych tenisówkach? Po prawej biały narowisty wodospad – wydaje się, że jeszcze chwila i zmiecie wioskę wciśniętą między górę i fiord. Idealnie! Prom odpływa za 15 min. Wczoraj o tej porze wjeżdżałam do Ålesund.

Jeśli głupi ma szczęście to ja mam IQ 50 czyli dobę wcześniej Czytaj dalej Pływałam dziś w chmurach