Archiwa kategorii: Izrael

Izrael po taniości – praktycznie**

Tyle co nic – tak określiłabym moją widzę o Izraelu. Jest odleglejszy niż sięgają opowieści moich znajomych. Jechałam na tydzień jako czysta kartka. Po kilku godzinach z książkami, internetem i hostelowymi znajomymi wiedziałam, że będę tu o połowę za krótko**.

Kraj jest mały, a niemal wszędzie dojechać można w kilka godzin, ale jest jednak baaardzo dużo miejsc must-see (Tel Aviv, Jerozolima, Betlejem, Morze Martwe, Hajfa, Akka, Wzgórza Golan, nie wspominając o Eliat i Morzu Czerwonym czy Petrze). Bez problemu poruszać się można komunikacją publiczną – autobusy i pociągi są w podobnych cenach (najlepiej sprawdzić i porównać online).

Masz pytania? Napisz mi! Czytaj dalej Izrael po taniości – praktycznie**

Miasto potrójnie święte

Sztywna i nudna, modlący się ludzie i smutne cnotki. Takie bezsensowne wyobrażenie miałam o Jerozolimie. Jak bardzo się myliłam! A szabat w Jerozolimie to naprawdę magiczne doświadczenie.

Przyjechałam z Tel Avivu jednym z ostatnich autobusów przed piątkowym szabatem. Dworzec wypluł mnie w wprost w słoneczne zadbane miasto. Obok śmigające elektrorowery, tramwaje, plątający się po zatłoczonym targu ludzie i zbyt głośne grupki nastoletnich amerykanów, dredziaści uliczni grajkowie, znak koszer McDonaldsa, jakaś rodzina wyglądająca na ortodoksyjnych Żydów. Zadbane i żywe miasto z kawiarenkami, barami i czystymi skwerkami. Spodobało mi się od razu. Jedno z najświętszych miast na świecie i ja, niewierząca grzesznica, zagraliśmy razem bardzo dobrze. Czytaj dalej Miasto potrójnie święte

Nienawidzę Arabów. Nienawidzę Izraelczyków. Nienawidzę Polaków. Opowieści izraelskie.

Spędziłam z Harelem długą noc. Noc pełną polityczno-światopoglądowych rozmów w hostelu, przez „to jest jest prawdziwy Izrael”, aż po intymne rozmowy o życiu o czwartej w nocy. No, nad ranem.

Niedziela była z tych intensywnych, angażujących i politycznych

Po porannym zwiedzaniu kontrowersyjnej Jerozolimy, wskoczyłam w autobus do Betlejem, leżącym już na terytorium Palestyny (mój znajomy Harel, którego poznacie później, powiedziałby „Czego? Nie ma czegoś takiego jak Palestyna”). Odwiedziłam wprawdzie kościół wybudowany w miejscu, gdzie miał urodzić się Jezus, ale bardziej zafascynował mnie mur biegnący na skraju miasta. Wybudowano go w latach 2002-2003 jako ochronę mieszkańców Izraela przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi. Do dziś wzbudza duże kontrowersje i sprzeciw mieszkańców Autonomii Palestyńskiej.

Na murze i w kilku innych miejscach w Betlejem brytyjski artysta (lub grupa artystów?) Banksy zostawił kilka street-artowych kawałków, gorzko komentujących sytuację. Znajduje się tu nawet sklep Bansky’ego, a jego właściciel pożycza turystom farby w spray’u, żeby mogli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie… jak widać wszystko może być atrakcją turystyczną… Nad graffitii i mazami, zrobionymi przez mniej utalentowanych znajdują się tablice z wspomnieniami i opowieściami Palestyńczyków. Czytaj dalej Nienawidzę Arabów. Nienawidzę Izraelczyków. Nienawidzę Polaków. Opowieści izraelskie.