Archiwa kategorii: Białoruś

Wyjazd rowerowy – co zabrać?

Kilka tygodni temu pierwszy raz pakowałam się dłuższy wyjazd rowerowy. Dla podobnych amatorów przygotowałam więc praktyczny tekst, o tym co zabrać ze sobą na „wczasy FIT“.

Tak, hasło wczasy FIT towarzyszyło nam przez cały wyjazd – lekko ironiczne, lekko oldskulowe, idealne. Jeszcze nigdy nie byłam na takim intensywnie sportowym wyjeździe – w ponad tydzień przejechałyśmy ponad 600 km po białoruskich bezdrożach.

Jeśli macie jakieś pomysły lub sugestie – piszcie!

W co pakujemy?

Zacznijmy od banałów, o których może nie wie totalny amator – pakujemy się w sakwy, czyli wodoodporne wory, które zawiesza się na tylnym bagażniku. Jeśli Twój ukochany rumak nie ma bagażnika – czas go zainstalować!

Korzystałyśmy z sakw Crosso polskiej firmy z Białegostoku. Komplet dwóch sakw (pakujemy tak, żeby ważyły mniej więcej tyle samo) można na Allegro kupić już za 200 pln. Albo pożyczyć – rzućcie posta na FB i na pewno jakaś dobra dusza się znajdzie. Czytaj dalej Wyjazd rowerowy – co zabrać?

Reklamy

Podróżniczy #FuckUp: Białoruś

Czyli kiedy jest źle, a potem okazuje się, że to źle to jeszcze nie koniec.

Tyle razy przekraczałam granicę, przyjeżdżałam do nieznanego kraju, wyrabiałam wizy, organizowałam cały wyjazd. W końcu ma się już tą trzydziestkę na karku. Kto by pomyślał, że umiem postarać się o podróżniczy fuckup, który na długo pozostanie historią opowiadaną przy kolejnym winie.

Na Białoruś dostałyśmy się drogą lądową z wyrobionymi wizami w paszporcie. Przekraczałyśmy granicę w Kuźnicy Białostockiej na rowerach. Wszystko poszło jak po maśle – w sumie może z 30 min. w krótkich kolejkach. Nasz pierwszy i niemal jedyny nocleg pod dachem był w Grodnie, położonym od granicy 40 km.

W wielu krajach postsowieckich jest obowiązek meldunkowy. W Kazachstanie, gdzie byłam we wrzesniu 2016 r., teoretycznie też trzeba się meldować w ciagu pierwszych 5 dni roboczych, ale kiedy jednak odstałyśmy swoje pod budynkiem policji, okazało się, że pani tylko machnęła ręką i szybko nas spławiła.

Czytaj dalej Podróżniczy #FuckUp: Białoruś