Uderzyłam dziś dziewczynę. Tajski boks – dzień pierwszy i najdłuższy

5:50 pobudka. Jeszcze po ciemku i z trzema współlokatorami w pokoju, więc po omacku (macałam tylko swoje rzeczy, przysięgam) udało mi się naciągnąć leginy, ogarnąć uzębienie i znaleźć opakowanie z owocami na śniadanie.

6:30 wychodzę z domu hostelu. Po drodze obrzydliwie słodka kawa ze sklepu 7 Eleven i mapa w ręce. Trening zaczyna się za godzinę, ale mam do przedreptana ponad 3 km czyli ok 40-45 min. O ile się nie zgubię.

7:00 mijam pierwszych mnichów w pomarańczowych szatach. Każdy z nich niesie coś co wygląda jak pękaty garnek z paskiem – zbierają do tego jedzenie przekazywane za darmo przez mieszkańców.

7:20 zgodnie z prośbą przychodzę chwilę wcześniej, ale szefo, który się tym nie zajmuje w sumie w ogóle ze mną nie rozmawia i nic nie mówi. Siedzimy sobie 10 min. w ciszy. Jakiś czas temu zniknęła mi potrzeba zapełniania ciszy w takich momentach. Nie produkuję się. Czekam. Ale zaczynam się stresować, bo jestem tu sama.

7:31 przychodzi pierwsza osoba i do tego dziewczyna (yuuupii!!!!) . Kamień spadł mi z serca, jej też. „Moje prośby zostały wysłuchane, przyjechała jakaś dziewczyna, super” mówi na powitanie. Ja tez się cieszę. W czasie treningu trochę się mną zajmowała – pokazywała gdzie jest sprzęt, tłumaczyła co robimy.

7:35 schodzą się pozostali. Z tuk tuka wysiada dość grupy koleś, jest z jukeja. Na wstępie absolutnie każdego opowiada, że miał wypadek, potem depresję, strasznie dużo pił i ćpał, ale musiał coś zmienić, bo by umarł, więc przyjechał na miesiąc do Tajlandii zmienić swoje życie. I musi zgubić dużo kilogramów, bo chwilowo waży 137. Jest w nim coś niepokojąco-irytującego, ale trzymam za niego kciuki! Szczerze!

7:37 na rozgrzewkę biegamy dookoła ringu. Potem trochę techniki – w grupie jest ok 8 osób na bardzo różnym poziomie zaawansowania. Niżsi o głowę trenerzy pokazuja mi podstawowe uderzenia, ćwiczymy chwilę przed lustrem. Potem ubieramy rękawice i uderzamy na worki. Krótka sesja z workiem, 10 pompek (ja i Marjan umiemy tylko te oszukiwane) i jeszcze raz. Jest 8 rano, a i tak porządnie się pocimy. Na koniec niemal dwugodzinnego treningu rozciąganie.

9:30 koniec. Mam czas wolny do 15:30. Jem drugie śniadanie, przenoszę się do hostelu, próbuję pracować, czytam, piję kawę.

15:30 zaczyna się sesja popołudniowa. Po południu opiera się tutaj słonce i robi się bardzo, bardzo gorąco. Szczęściarze faceci, że mogą latać bez koszulek. Po pół godzinie robię się lekko różowawa, a z włosów dosłownie kapie mi pot. Do tego sesję popołudniową prowadzi szefo i powiem Wam, że to nie jest człowiek, który komukolwiek odpuszcza.

Jedziemy znowu rozgrzewka, ćwiczenie przed lustrem, worek. Co jakiś czas Prasit podchodzi i poprawia, coś tłumaczy. Nie ma przesadnie przyjaznego wyrazu twarzy, ale co jakiś czas zapewnia mnie, że nie mam się przejmować, że ma uwagi do mnie. I nie przejmuję się. Akceptuję, że umiem nic.

Potem na pierwsze one to one z trenerem. Trochę jak na filmach Roxy – koleś ma na rękach ochraniacze i mówi, którą stroną i jakie uderzenie. Naprawdę fun!

Na koniec coś co sprawiło, że poczułam się najdziwniej na świecie. Weszliśmy wszyscy na ring i w parach mieliśmy ćwiczyć uderzenia. Nie wiem, może faceci mają inaczej, bo biją się częściej niż dziewczyny, ale ja stanęłam w rękawicach i ochraniaczach na golenie przed Marjan i zapytałam „to co mam robić?”. Do teraz wydaje mi się dziwna idea uderzania kogoś. Może się wyrobię.

17:40 po prysznicu siadam z resztą ekipy, żeby trochę pointegrować. Potem kolacja z jednym z trenujących w wege restauracji. Fajnie widzieć prawdziwe warzywa w dużej ilości pierwszy raz od dwóch tygodni.

22:00 mam już iść spać. Wstać wcześnie i pracować od samego rana. Godzinę później wychodzę na spontanie na jedno, choć kończy się na dwóch.

3:00 siedzimy w przydrożnej knajpce i zajadamy – Core je mięsiwo i podjada mój ryż, ja raczę się grillowaną rybką.

4:00 padam

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s