Full Moon Party. Miała być tandeta. Był czad i tandetne zdjęcia.

– Mam nadzieję, że nie masz ze sobą paszportu? – z nieco przerażoną miną zapytała mnie dziewczyna z recepcji hostelu w momencie, kiedy wsiadałam do spóźnionego godzinę minibusa. Wyraz twarzy powtórzył się, kiedy usłyszała, że do hostelu wróciłam grubo po 7 rano.

Sławetne Full Moon Party odbywają się na Haad Rin, południowej plaży „backpackerskiej” wyspy Ko Phan Ngan. Nie mają nic wspólnego z tajską kulturą czy religią. Od samego początku były wymyślona przez turystów dla turystów. Zaczęły się jako kilkudziesięcioosobowa impreza w jednym z hosteli, dziś na wyspę co miesiąc ściąga od 5 do 30 tys. osób.

Praktyczne info na końcu tekstu

Długo wahałam się czy jechać. Wyobrażałam sobie tę rozpierduchę pełną nawalonych półnagich Brytyjczyków, zbyt głośnych Amerykanek i innych nacji, które za granicą zachowują się dwa razy bardziej niekontrolowanie niż na swoim podwórku. Kilkutysięczne spędy i wieczory, kiedy przecież trzeba bawić się do białego rana (jak Sylwester) zawsze mnie przerażały i zniechęcały. Zdecydowała jednak ciekawość i podejście „ach, fuck it!”. Do tego dzień wcześniej poznałam jednego francuskiego architekta, który zaprosił mnie na bibę ze swoją ekipą. Głupio być na wyspie obok i nie spróbować, prawda?

Główna część Full Moon Party odbywa się na plaży – o wiele mniejszej niż sobie wyobrażałam (może 500-600 m długości). Co kilkanaście/kilkadziesiąt metrów inny klub z innym rodzajem muzyki. Wszędzie bardzo pozytywni tańczący ludzie, nie było jednak tłumnie (może dlatego, że jestem przed sezonem?) – żadnego przeciskania się czy tłoczenia. W uliczkach osady przy plaży dobre jedzenie w bardzo rozsądnych cenach oraz kultowe alkoholowe „wiaderka” (bucket). Ja osobiście zrobiłam się jednym wódkowym i latałam z poziomem energii 200% aż do rana, kiedy zjedliśmy pijacki makaron pad thai i stwierdziłam, że strawię go na motorówce w drodze powrotnej. Moja wódka z sokiem mango 

20161116_005647
Moja wódka  z sokiem mango 
20161116_013635
Wygląda na to, że pan przygotowany jest do zdjęć

Robiłam też zdjęcia. Niedużo, ale na lekkich promilach i na małym ekranie wydawały się świetne i klimatyczne. Brzask dnia zweryfikował mój smak. Podobnie jak zdjęcia przesłane przez wspomnianego Francuza.

20161115_233550
Widok z północnego krańca plaży. Świetna jakość!:)
20161116_003753
Gdybym wierzyła w bajkę o Kopciuszku, miałabym dziś z 15 mężów
20161115_234501
Dużo osób maluje się farbą odblaskową, chyba taka tradycja, dla mnie to wygląda jak zajęcia plastyczne w szkole podstawowej (WTF)

Informacje praktyczne:

  • większość osób decyduje się na spanie na Koh Phan Ngan, jednak w okresie imprezowym wiele hosteli wymaga zostania na min. trzy-cztery dni.

  • Jeśli nie chcesz preFullMoonParty, postFullMoonParty i generalnie czterodniowego party można zatrzymać się na pobliskiej wyspie Koh Samui. Wiele firm oferuje transfer na imprezę i z powrotem (z dojazdem z/pod hostel). Cena od 700-1400 THB

  • wszystkie łodzie zatrzymują się w tym samym porcie. Zaraz obok niego znajduje się „namiot”, gdzie sprzedawane są bilety – 100 THB. To dobre miejsce, żeby umówić się ze znajomymi, którzy płyną inna łodzią.

  • Nie warto wozić alkoholu – na wyspie jest 7 Eleven, wszędzie stoją też stoicka z wiaderkami alkoholowymi w cenie 150-500 THB (zależnie od rodzaju alkoholu).

  • Kilka osób mówiło mi, że to niebezpiecznie jechać tam jako solo-kobieta. Szczerze? Nie zgadzam się – wszędzie dużo przyjaznych ludzi, żadnych dziwnych zakamarków, wg mnie bezpieczniej niż w wielu stolicach w trakcie piątkowych-sobotnich nocy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s