To najlepsze z Kirgistanu. Propozycja trasy zwiedzania

W Kirgistanie spędziłam nieco więcej niż dwa tygodnie. Powiedziałabym, że to taka optymalna długość – żeby zobaczyć najważniejsze miejsca i mieć czas na połażenie po górach czy dolinach. W drugiej części tekstu przykładowy plan podróży.

Niewielkie państwo w Azji Centralnej, wciśnięte między wielki Kazachstan i jeszcze większe Chiny. Mieszka tu niecałe sześć milionów ludzi, z czego milion w stolicy. Biszkek położony jest na samej północy, bardzo blisko kazachskiej granicy. Ludzie tutaj niezbyt zwracają uwagę na turystów i mają mocno azjatyckie rysy. W przeciwieństwie do południa, którego centrum jest dwustotysięczny Osz. Znajduje się przy granicy z Uzbekistanem i mieszka tu sporo osób z tego kraju. Ludzie są tutaj bardziej konserwatywni i religijni, a w mniejszych miastach trzeba przyzwyczaić się, że mężczyźni będą się po prostu gapić.

Kirgistan nie jest dla mieszczuchów. Głównym punktem kirgijskiego programu są góry, pagórki, skały doliny, rzeki, jeziora. Pokochaj je lub zmień podróżnicze plany.

W miastach jest bardzo mało miejsc wartych uwagi, zwłaszcza dla regularnego podróżnika, który wpada tu na dwa czy trzy tygodnie. W przewodniku znaleźć można kilka opisanych miejsc, że meczet, że plac, ale powiedzmy sobie szczerze – ich autorzy musieli coś napisać. Wyjątkiem może być Osz, gdzie znajduje się czczona od tysięcy lat Święta Góra Sulaiman-Too, wpisana na listę zabytków UNESCO. Czy warto? Nie wypowiem się, bo po przybyciu do Oszu tak strasznie rozchorował się mój żołądek, że leczyłam go jeszcze ponad tydzień po powrocie.

Przykładowy plan podróży, który bardzo dobrze się sprawdził. Opisy miejsc i informacje praktyczne w osobnych postach.

  1. Biszkek – kilkugodzinny spacer po stolicy (np. kupienie butli do gotowania), zwiedzenie placu Ala-Too, Osz bazaru czy muzeum. Lokalny obiad w dobrej restauracji – potem już takich będzie mniej i mnie (np. Arzu). Na lotnisku

    dsc_1733

  2. Dolina Ala Archa – jednodniowa wycieczka lub popołudnie ze spaniem w namiocie na dziko. Dojazd do wiochy Kaszka Su, a potem stopem, shared taxi lub pieszo (ostatni wariant słaby, bo długo się idzie drogą)

    20160919_114043

  3. Jezioro Issyk Kul – jeśli chcesz spać (na dziko) na plaży to polecam południową część np. okolicę wiochy Tamga. Jezioro jest lekko słonawe, ale spokojnie można się w nim kąpać

    20160920_175305

  4. Karakol (nazywany także Przewalskiem) – chodzi o miasto na wschód od jeziora Issy Kul. Mniejszy Karakol jest w okolicach Oszu. Bardzo dobra i popularna baza wypadowa w góry. Można też odwiedzić podróżnicze Muzeum Przewalskiego w miasteczku Pristan Przewalsk. Opcji trekkingowych jest dużo. Najpopularniejsze to ciepłe źródła w dolinie Arashan z przejściem do doliny Karakol (popularny trzy-czterodniowy trekking), Dolina Złamanych Serc (Broken Heart) z Doliną Kwiatów (jedna wycieczka).

    dsc_179320160923_145007

  5. Jezioro Song Kul – położone na ponad 3 tys. m n.p.m. W sezonie letnim wypasane są tutaj setki krów, owiec i koni. Przepiękne miejsce „na końcu świata”. Bazą wypadową jest Kochko/Koczkor

    dsc_1846

  6. Arslanbob – słynie z malowniczych lasów orzechowych. Miejsce, gdzie spotkałam najwięcej turystów. Mnie najbardziej zachwyciła opuszczona sowiecka baza wypoczynkowa „turbaza” z basenem i parkiem rozrywki.

    UWAGA – z Koczkoru do miejscowości Toktogul przejazd jest dość trudny. Na mapie to najkrótsza droga, ale na odcinku za Czaekiem jest dość zapomniana i opuszczona. Trzeba mieć autostopowe szczęście

    20160928_141118

  7. Osz – dwustutysięczne miasto przy granicy z Uzbekistanem. Znajduje się tutaj święta góra Sulaiman Too.

Masz pomysł lub pytanie? Pisz: askadjestes@gmail.com

TRANSPORT

Zarówno w Kazachstanie, jak i Kirgistanie i innych państwach Azji Środkowej najłatwiej poruszać się minibusami tzw. marszrutkami. Nie zawsze mają konkretny rozkład jazdy, odjeżdżają kiedy się zapełnią. Czasem da się targować cenę tzn. zbijać z opcji turystycznej na normalną. Najlepiej pytać o cenę przed rozpoczęciem jazdy, żeby nie było niemiłej niespodzianki pod koniec podróży.

Co ważne, nie zawsze trzeba się fatygować na dworzec czy przystanek. Wystarczy stanąć gdziekolwiek przy trasie i zamachać. Kierowcy zależy na gotówce, więc pewnie się zatrzyma.

Alternatywą są tzw. „shared taxi” czyli auta osobowe (często siedmioosobowe), które odjeżdżają, kiedy się zapełnią. Opcja polecana na przykład na długiej krętej trasie Osz-Biszkek. Różnica w cenie nie jest tak duża, ale oszczędzacie kilka godzin jazdy.

Dobrym pomysłem jest też łapanie stopa – kierowcy chętnie się zatrzymują i często oczekują zapłaty. Jeśli rzucają jakieś kosmiczne kwoty (np. 1000 somów za trasę, która powinna kosztować 200-300), nie warto z nimi rozmawiać. Warto na pewno się targować. Powiedzmy sobie szczerze – i tak jadą w danym kierunku, chcą sobie tylko dorobić.

Podobnie trzeba targować cenę z taksówkarzem. Proponować niższe ceny, kręcić głową, odchodzić – jeśli ciągle będzie z Tobą rozmawiał, to znaczy, że przedobrzył z pierwotną ceną.

Jak wiedzieć ile co powinno kosztować? Pierwszego i drugiego dnia na pewno zorientujesz się, jakie są realne ceny. Możesz sprawdzić w jakimś Lonely Planecie, ale lepiej zapytaj lokalsów, właścicieli hosteli czy guesthousów o orientacyjne ceny. Czasem podpytaj jednego drugiego trzeciego taksówkarza, żeby dowiedzieć się jakie są widełki cenowe. Oni chcą zarobić, Ty z kolei nie drukujesz dolarów w piwnicy i nie chcesz płacić normalnie – walczcie o kompromis.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s