Boję się. Jak każdy. Czasem nawet to lubię.

Miało być mieszkanie z przyjaciółmi, taka namiastka domu, kiedy jestem w podróży. Zostałam ja, kilka pudeł i łóżko w kawałkach u znajomej w piwnicy. Bilet do Azji na kilka miesięcy i kilka mocnych postanowień.

Odkąd pamiętam wyjeżdżam na dłużej niż weekend kilka razy w roku. Wewnętrzny przymus, uzależnienie, łaknienie tlenu. Nazywanie można ciągnąć w nieskończoność. Praga jest zawsze jednak moją słodką kotwicą. Ostatnie kilka lat to dzielone ze znajomymi mieszkanie na kultowej Dalimilovej. Serce Žižkova, miejsce, gdzie poznawałam trzy ważne dla mnie kobiety, dwie przyjaciółki i samą siebie. Pokój, w którym bardzo dojrzałam. Konstelacja, która była najbliżej tego domu.

Pod koniec września odbyła się przymusowa wyprowadzka. Mieszkaniowa komuna miała mieć część drugą, z przyczyn życiowych jednak się rozpadła. Idziemy dalej, a ja mierzę się z kolejnym etapem wolności (?). Kiedy wrócę z Azji, nie będzie na mnie czekać mój kawałek podłogi, ani bliska osoba przy stole w kuchni. „Wcześniej miałaś namiastkę domu, teraz możesz budować więcej” mówi M.

Nigdy wcześniej nie byłam na sto procent w drodze. Zawsze zostawiałam za sobą plany powrotu, zobowiązania mieszkaniowe czy zawodowe. Tym razem jest zupełnie inaczej.

Zmiany są dobre, bo chcąc dotrzymać im kroku, idziemy do przodu. Czasem chętnie, czasem dlatego, że musimy, bo życie nas (z)wyzywa. I nieważne czy to tornado, huragan czy słodkie „wind of changes”. Musimy się spiąć, uśmiechnąć, zacisnąć zęby i odnaleźć na nowo.

P.: fajnie masz, tak sobie jeździsz. A ja nie wiem co mam ze sobą zrobić.

Ja: też czasem nie wiem. Więc jadę. To umiem najlepiej.

I boję się. Czasem nawet to lubię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s