Przygoda czy medytacja? moja (ex) Norwegia

Praskie życie spakowałam w kartony i włożyłam do kamerlika. Pozostałe 15 kg (z zapasami kosmetyków i jedzenia) wcisnęłam do 55-litrowego plecaka, takie tetris. Byłam zbyt zagoniona i niedospana, żeby dokładnie wiedzieć, gdzie jadę. Zobaczy się na miejscu. Dokładnie rok temu czekałam na samolot do mojej Norwegii. Z tej okazji przypomniałam sobie pierwsze godziny w dolinie na końcu świata

I po intensywnych miesiącach tęsknię za spokojem, jaki miałam w sobie przez większość czasu. Trzeba uciec do lasu.

Przeczytaj więcej o Norwegii

Bieg

Trzeba oswoić teren. Trzeba zmyć z siebie pogniecenie z lotniska i z autobusu. Pierwszy raz ubieram różowe adidasy, bluzę, leginsy i krótkie spodenki zrobione z porwanych dźinsów (świetnie nadają się na klucze, chusteczki i telefon z muzyką) i idę biegać. Pierwszy raz tutaj. Niemal wszystko tu będzie miało swój pierwszy raz. Pierwszy prysznic, pierwsze zakupy, pierwsza przejażdżka na rowerze, pierwszy dzień na linie. A potem ostatni. 

Biegnę albo w lewo, albo biegnę w prawo. Innej opcji nie ma, bo mieszkamy w dolinie. Dziś jednak w prawo, w stronę lodowca. Włączam tę same piosenki, których słuchałam w Pradze, ale w dolinie pokrytej częściowo śniegiem brzmią obco. Na Žižkovie mijałabym placyk z pomnikiem Haška i warsztat, gdzie robią meble. Tutaj mijam jedyną farmę sąsiadów. Zamiast byłego rowerowego baru Bajkazyl jest wielki porośnięty mchem głaz. Rozciągam tłów, szyje i ręce między mokrymi brzozami, zamiast byłego tunelu kolejowego pojawia się rzeka – śnieg ciągle topnieje w górach. W miejscu, gdzie czekałabym na zielone światło jest rozpięty między łąkami zip-line.

W drodze powrotnej spotykam Anne. Chwilę rozmawiamy, czy może walczymy słowami z ciszą. Taki norweski dystans. Jest we mnie podekscytowanie – nowym miejscem, planami, które zrobiłam na spokoojne dwa trzy miesiące. I spokój, który daje tylko wieś.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s