Kasiu, masz taką ładną fryzurę. Na pewno znajdziesz męża w przyszłym roku

Nie, nie będę spojlerować nowego sezonu „House of cards”. Jest tam jednak jeden moment, po którym powiedziałam „auuu!”. Najlepsze, że nie chodzi o nagły zwrot akcji , seks, morderstwo czy udany spisek. Większość z was pewnie nawet tego nie zauważyła.

Żona kontrkandydata Underwooda siedzi z Claire przy herbatce, gdzieś w tle bawią się urocze dzieci, ciągnie się niewinna konwersacja o niczym, small-talk. W pewnym momencie pyta Claire:

  • Czy kiedyś żałowałaś, że nie masz dzieci?….o przepraszam, to chyba zbyt osobiste pytanie..

    Claire pije herbatę, patrzy na nią niewzruszona i pyta:

  • Czy kiedyś żałowałaś, że je masz?

Mi opadła szczęka. I myślę – zapamiętam odpowiedź na przyszłość. Przyda mi się. W końcu już przekroczyłam „magiczne 30” i na pewno coś źle robię, że nie mam dzieci i męża i domu, na pewno to przez te wszystkie podróże. Albo za bardzo kręcę nosem. Albo nie wiem co dla mnie dobre.

Moja babcia ma na to wszystko lekarstwo, ale o tym za chwilę.

Póki co rozmawiam o tym z bratem. Logiczna odpowiedź. Na pewno wielu rodziców myśli o tym w pewnym momencie, co mogliby zrobić, gdyby nie ta odpowiedzialność, ale pewnie głupio przyznać się publicznie. Pewnie, że głupio. Bo dziecko to nie zła decyzja w pracy czy zakup złego rozmiaru stanika, ale żywy byt. Rozumiem. Dlatego zwykle nikt nie pyta się poirytowanej matki z wózkiem czy aby ciągle jest pewna swojej decyzji, bo dostałby/dostałaby w pysk. I jeszcze raz – dziecko to nie dobra decyzja w pracy czy zakup pięknego stanika, ale żywy byt, którego „posiadanie” związane jest z wieloma wieloma czynnikami – od tych banalnych jak „z kim”, po to nie mniej banalne, ale praktyczne „czy ktoś może mieć dzieci”. Dlatego nie, niespecjalnie mam ochotę na odpowiadanie na tego typu pytania.

Czy to jest głos anty? Nie, absolutnie nie!

To głos pro – pro wolność wyboru bez konieczności tłumaczenia się (wystarczy, że tłumaczę się z wegetarianizmu, z wygolonej części głowy, z tego skąd mam pieniądze na podróże i z tego, że chyba nic nie robię, bo jestem na freelansie…).

Najlepsza jest moja babcia (w zasadzie obie, ale jedna jest już naprawdę stara i schorowana wybaczam jej wszystko). O moim życiu nie wie w zasadzie nic, bo nigdy jej nie interesowało, nigdy też nie pytała mnie czy jestem szczęśliwa i czego pragnę. Wie za to swoje.

Boże Narodzenie, siedzimy przy choince, a nagle moja babcia zwraca się do swojej dorosłej, niezależnej, trzydziestoletniej:

  • Kasiu, masz taką ładną fryzurę, na pewno w przyszłym roku znajdziesz męża.

Czyli tak – dobre strzyżenie i życiowy sukces gwarantowany (puddel effect). Jeśli ktoś chce numer do mojej fryzjerki, chętnie się podzielę – jest boska. Szkoda, że nie jesteśmy lesbijkami, dwie pieczenie na jednym ogniu, nie? Choć nie wiem czy babcia byłaby ukontentowana…

PS. o babci jeszcze będzie

PS. zdjęcie z wycieczki stopowej po Holandii – ulica w Rotterdamie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kasiu, masz taką ładną fryzurę. Na pewno znajdziesz męża w przyszłym roku”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s