Kwintesencja jednego zdjęcia

Jedna z pierwszych wycieczek rowerowych. Jeden z niewielu słonecznych dni. Esencja mojego pobytu w Norwegii. W kawałkach:

Rower wprawdzie pożyczony, ale nikt tu nie kocha go tak jak ja. W Norwegii na nowo odkryłam urok jeżdżenia na rowerze. I nie chodzi tylko o 16-kilometrowe wyprawy do miejscowego sklepu. Czasem jadę w kwiecistej bluzie, zawsze z plecakiem w spławiki. Czyli krótko o treściwie o tym jak zostałam miejscowym hipsterem. Najpiękniej wyglądałam na miejscowej potańcówce, w której pod bluzą nie kryłam koszulki Ramones. Dodajmy jeszcze krótkie włosy z wygolonym bokiem plus towarzystwo szalejącej na parkiecie Kaisu i nie da się ukryć – sezonowi pracownicy.

Niebieska tablica, bo Fjaerland to mój mikroświat, mój kawałek wyrwany Norwegii. Niewielkie miasteczko w dwóch dolinach i nad jednym fjordem. Nieco klaustrofobicznie, dość asocjalnie. Spokojnie, jak dla mnie nigdy nudno. W tle zawsze i wszędzie góry, śnieg, kamienie, zielone zbocza. Mieszkam wśród tych samych sylwetek gór, nad tym samym fjordem i pod tym samym lodowcem, ale niemal codziennie zadzieram głowę i myślę – pięknie!

Na zdjęciu brakuje jeszcze uprzęży do wspinania, którą ubieram kilka razy dziennie lub nie rozbieram w w ogóle przez kilka godzin w czasie pracy w roli instruktorki zip-line. Przy linie odgrywa się połowa mojego życia towarzyskiego tutaj. Na pytania Norwegów odpowiadam, że tylko na lato, że z Polski, że przyjechałam w sumie przypadkowo i faktycznie, brzydka pogoda w tym roku. Z obcokrajowcami zwykle rozmawiamy o pięknie Norwegii (pewnie większość bierze mnie za miejscową) i podróżowaniu.

Z plecaka na fotografii powinien wystawać jeszcze mały komputerek, bo poza pracą na zipline, w ogrodzie czy w kawiarni, mam sporo zleceń i pracuję zdalnie. W czerwcu królowały tłumaczenia z czeskiego, od lipca spływają projekty na pisanie – Czechy wysłane, Słowacja w drodze, Amsterdam przed podpisaniem umowy.

Do końca tylko 24 dni. Kiedy to zleciało?

DSC_0746 (Large)

I’m ready to start the conquest of spaces.Expanding between you and me. Come with the night the science of fighting. The forces of gravity (Woodkid)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s