zatańcz ze mną, o! Olafie

Sala niewielka, ale na tyle duża, żeby zmieściło się: kilka stolików ze świeczkami, miejsce do tańczenia i mała scena z lokalnym zespołem. Pośrodku uregulowany tłum ludzi. Trzymam ręce na ramionach kobiety przede mną, na swoich czuję ręce Kaisu. Nasz wąż tworzy środkowy krąg, zewnętrzny złożony jest tylko z mężczyzn.

Ale cofnijmy się do słonecznego popołudnia 28 lipca 2015. Data jest ważna. To wigilia św. Olafa, króla Norwegii Olafa II Haroldssona, a dziś patrona kraju, który wprowadził chrześcijaństwo w Norwegii oraz na moich ukochanych Wyspach Owczych. Z tej okazji w różnych miastach organizowane są obchody i festiwale.

Nie ominęły też mojego kawałka Norwegii.

W Fjaerland Olsok-nemdi zaczęła się już przed południem – zawody rybackie, mecz piłki nożnej (mamy wielofunkcyjne boisko!), grupowa wycieczka po okolicznych dolinach, wręczenie nagród i… wspólnie śpiewanie.

Dotarłam dopiero na ostatni punkt programu. Na scenie pan z gitarą i pani z keyboardem, potem długo długo nic, a wreszcie tłum pomrukujących pod nosem ludzi z tekstami piosenek w ręce. Z jednej strony urocze, że ktoś wychodzi z domu, żeby wspólnie pośpiewać, ale musiałam się powstrzymywać, żeby jednak nie śmiać się zbyt wyraźnie. Jak słychać na kilkusekundowym filmie nie było miejsca na zbyt dużo energii i spontaniczne ekscesy – to zostawmy na wieczór.

DSC_1010 (Large)

DSC_1000 (Large)

DSC_1005 (Large)

DSC_1006 (Large)

DSC_1003 (Large)

DSC_1009 (Large)

W Najlepsze miało dopiero przyjść

W budynku byłej szkoły (nowa znajduje się po drugiej stronie miasteczka) mieści się jak sala spotkań czy dom kultury. Na jesień wszyscy spotykają się na uczcie złożonej przede wszystkim z tradycyjnej pychotki – głów owiec (yyy wegetarianie? Hmmm mogą przyjść po części kulinarnej – odpowiada na pytanie Andre, kiedy w nocy suniemy przez dolinę na rowerach, udając, że to motory). W przeddzień św. Olafa uderzamy czerwonego drewnianej hali na potańcówkę. Nigdy nie byłam w imprezie w remizie i, choć nie było żadnych wozów strażackich, myślę, że mogę już uznać to za zaliczone.

Alkohol sprzedawany jest w puszkach na małym stoliku, jak ze stołówki (ale jest terminal), wystrój całości sprzed wielu wielu lat, starsi siedzą przy stolikach, młode szczyle w grupce bliżej baru. Na scenie kapela nastolatków gra jakieś skoczne piosenki, wcale nie covery, czasem coś jak country. Da się do tego albo podrygiwać charlstonowo-rockendrollowo (tak poznaje się obcokrajowców) lub tańczyć w parach… co bez przymusu robią młodzi gniewni miejscowi 18-latkowie.

W pewnym momencie wśród grupek ludzi biega podekscytowana blondyna, a ja słyszę tylko „fjerlanddanse, fjerlanddanse”. Układamy się w dwa kręgi – wewnętrzny damski, zewnętrzny męski. Kiedy skoczna muzyka zmienia się na wolniejszą trzeba znaleźć parę i podrygiwać wspólnie tak długo, aż rytm znowu przyspieszy. Zabawa przednia, raz z braku laku kręciłam się z jakąś niewiastą, wybaczę nawet wąsatemu wujowi, że starał się tańczyć nieco za blisko. Dziś w nocy pójdę spać z poczuciem, że dostąpiłam zaszczytu zatańczenia tradycyjnego tańca z miasteczka liczącego 285 mieszkańców.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “zatańcz ze mną, o! Olafie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s